
- Ten tekst jest przede wszystkim o śmierci, ale śmierci przedstawianej w różnych kontekstach – wyjaśniała reżyserka, Maja Kleczewska, podczas konferencji poprzedzającej spektakl. - Jednym z nich jest wojna. Ci, którzy na niej polegli nie mogą już mówić. Jelinek mówi za nich, niejako wkładając pewne treści w ich usta. Z drugiej strony autorka bardzo mocno „atakuje” współczesność za medialne, obrazkowe patrzenie, które znieczula widza patrzącego na dany obraz. Tu nie ma miejsca i czasu na refleksję, empatię, bo za chwilę pojawia się kolejny obraz...
Motyw wojny jako takiej na bydgoskiej scenie pojawi się nie po raz pierwszy. Jednak podejście autorki do tego tematu i jej „styl” z pewnością sprawią, że „Babel” nie będzie tylko jednym z wielu spektakli. Już sam „goły” tekst, którego adaptacją zajął się niezastąpiony Łukasz Chotkowski odróżnia tę sztukę od innych. - Dostaliśmy lite 80 stron tekstu. Bez dialogów! - wspomina reżyserka. - Kiedy zapytaliśmy o nie tłumaczkę - Karolinę Bikont - odpowiedziała: „nie ma, musicie je sami napisać”.
To jednak nie koniec niespodzianek. - W tym dramacie nie ma centralnego obrazu, centralnego motywu, centralnej postaci – ciągnie dalej Maja Kleczewska. - Wieża Babel Jelinek to swoisty wielogłos, anty-tekst. Wybraliśmy więc strategię docierania do centrum od pewnego, peryferycznego zdarzenia, motywu...
- Ten „nieteatralny” sposób pisania Jelinek to jest jej strategia – wyjaśnia Paweł Łysak, dyrektor TPB. - Ona rzuca teatrowi wyzwanie, wchodzi z nim i z odbiorcą w swoisty dialog. Wyborów, których nie dokonała autorka muszą dokonać realizatorzy. To jest obcowanie z językiem najwyższej próby, który autorka wypracowywała przez lata. Językiem, dodajmy, nie do podrobienia.
Dlatego poza samym tekstem tak ważna jest jego interpretacja, odnalezienie się w nim. - Podczas pierwszego czytania aktorzy niemalże wyrywali dla siebie konkretne fragmenty tekstu – mówi Łukasz Chotkowski. - Każdy z nich znalazł w tym dramacie coś, co ich zdaniem pasowało idealnie do postaci przez nich granych. Z pewnością efekt finalny w innym teatrze, z innymi ludźmi byłby zupełnie inny. Od razu chciałbym też uciąć wszelkie wątpliwości co do wieku aktorów i treści, które przekazują. Owszem, dominuje tu temat śmierci, jednak nie uważam, by zespół był na to za młody.
- Na wojnie giną przecież młodzi – dodaje Paweł Łysak.
Warto dodać, że w tym dramacie dominuje, niemalże biblijny, motyw winy i kary. - Powtarza się tu obraz człowieka, który chcąc dorównać Bogu zawsze przegrywa – informuje reżyserka „Babel”. - Człowiek budował wieżę Babel by zbliżyć się do Boga, za co został ukarany. Dla Elfriede Jelinek współczesnym przykładem takiej sytuacji były wieże World Trade Center i ich zniszczenie.
Autorka nie godzi się jednak pokornie na taki stan rzeczy. - Na poziomie ontologicznym w Jelinek nie ma zgody na śmierć – dodaje Maja Kleczewska. - Autorka wie, że wojny były i będą, ale ona pisze o MORALNOŚCI, o tym, że ich prowadzenie jest bez sensu...
- To dla nas bardzo ważna premiera i niewątpliwie jedna z najważniejszych sztuk Elfriede Jelinek – zapewnia Paweł Łysak. - „Babel” posiada wszystkie cechy obrazujące twórczość autorki.
- Twórczość, która uzależnia! - wtóruje mu Łukasz Chotkowski.
Jeśli Wam również, drodzy Czytelnicy, nie obce jest to uzależnienie koniecznie powinniście zobaczyć „Babel” na własne oczy. Będziecie mieć ku temu okazję już w najbliższy weekend, bowiem poza premierą (5 marca) „Babel” na bydgoskiej scenie pojawi się również w najbliższą sobotę i niedzielę (6 i 7 marca). Tym zaś, którzy chcieliby temat zgłębić gorąco polecamy panel dyskusyjny „Teraz otworzę wam oczy. Elfriede Jelinek i polityka patrzenia”, który w sobotę (6 marca) po spektaklu poprowadzi Bożena Chołuj. Dyskusja rozpocznie się o godz. 22 w górnym foyer Teatru Polskiego w Bydgoszczy. Wstęp wolny.
Kuba Ignasiak
Elfriede Jelinek, Babel (reż. Maja Kleczewska)
5/6/7.03.2010, Teatr Polski w Bydgoszczy, godz. 19
brak komentarzy